• Wpisów:9
  • Średnio co: 104 dni
  • Ostatni wpis:1 rok temu, 10:44
  • Licznik odwiedzin:4 496 / 1047 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Hej wszystkim, dawno mnie tu nie było, ale postanowiłam, że będę dodawac wpisy codziennie. Średnia na konie roku była całkiem niezła, jestem zadowolona. Od poniedziałku jestem w Anglii w Londynie, pojechałam tam na całe wakacje do pracy. Wraz z rozpoczęciem wakacji postanowiłam zadbać o swoje zdrowie, dietę i ćwiczenia. Wprowadziłam 5 posiłków dziennie, picie dużo wody i od dzis przestalam jesc słodycze na dwa miesiące. Jeśli uda mi się do końca wakacji wyglądać tak jak chcę ide do fryzjera, zmianie kolor włosów, podetne je i zrobie sobie grzywke. Zmianie styl bede bardziej dbala o sienie i swoj wygląd. Jestem jak najbardziej zdeterminowana, ze mi sie uda. Trzymajcie za mnie kciuki.
45x przysiady
45x brzuszki
10 cwiczen na pośladki po 30 sekund kazde
10 cwiczen na brzuch po 30 sekund kazde
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Hej wszystkim, wiem, że dawno nie pisałam i zaniedbałam wszystko i wszystkich, ale jakoś nie miałam ochoty tu pisać. Jeśli chodzi o kwestię odchudzanie, to nie poddałam się i się nie poddam walczę. Czasem upadam, mam gorszy dzień, ale to nie jest ważne, bo podnoszę się i zapominając o poprzedniej porażce idę dalej naprzód. Nie wiem kiedy teraz napiszę, może niedługo, a może znowu za kilkanaście dni. Mam nadzieję, że Wy się nie poddałyście, trzymam za Nas kciuki. Buziaki
 

 
Wiele razy pisałam, że to ostatni raz zaczynam, ale zawsze zawalałam, tak jak i teraz. nie potrafię ustabilizować się z dietą i ćwiczeniami, czuję się przez to okropnie. Ale obiecałam sobie po raz kolejny, że się nie poddam, a te dni które spieprzyłam to nic innego jak moja słaba wola, człowiek uczy się na błędach.
Kiedyś byłam strasznie gruba, bo w 6 podstawówce ważyłam, aż 90 kg, schudłam 21 kg, ale jeszcze chciałabym zrzucić te 10 kg. Do początku czerwca, obiecuję, że nie poddam się, będę sumienna w diecie jak i w ćwiczeniach. Zobaczycie dokonam tego, jest pewna. Dziś zrobię dzień detoksu, a od jutra zaczynam, mam już dietę która waha się pomiędzy 1000-1300 kcal. Plus ćwiczenia na około godzinę.
Dążę do podobnej figury, uda mi się!
 

 
Hej wybaczcie, że tak mało się odzywam, ale nie wyrabiam ze wszystkim, za dużo obowiązków w domu i nauki, ale już zaczęłam weekend i nadrobię, obiecuję. Coś czuję, że dziś będzie tym lepszym dniem, do szkoły miałam na 11 i tylko 2 lekcje, takie piątki to ja mogę mieć zawsze. Tyle mam pozytywnej energii w sobie, że nawet góry mogę dziś przenosić, wszystko idzie wspaniale. Jadłam dziś tylko koktajl owocowy z 4 kiwi, pół banana i jabłka. Jestem najedzona jak nigdy, a to jest dziwne, bo nigdy tak nie jest. Wagą trochę się zawiodłam, bo myślałam, że dam radę dobić do tych 67, ale jednak mi się nie uda. Ale to nic, nie załamujemy się i walczymy dalej. Trzymajcie się ciepło.
 

im_perfekt
 
beingnature
 
Wpis tylko dla znajomych

Wpis tylko dla znajomych

 

 
Nie jest źle, znaczy się mogłoby być lepiej, ale nie ma co narzekać, przez te ostatnie dwa dni jadłam naprawdę mało i cieszę się z tego powodu. Dzisiaj też muszę się kontrolować żeby nie było, że przegram tą walkę. Przysiady robię już 11 dzień, pierwszy raz tak daleko zaszłam. Do końca lutego będę je robiła, a potem od marca znowu zacznę od 50 przysiadów, żeby się znowu nie zniechęciła, zawsze to jest lepsze wyjście niż nic. Od wczoraj postanowiłam i też tak zrobiłam 6weidera, dużo o niej czytałam i się skusiłam na nią no trudno, raz się żyje. Mam zamiar wytrwać do końca w moim postanowieniu. Coś mi się zdaje, że na koniec lutego będę miała te swoje 67 albo 67,5 kg. Jeśli tak dalej pójdzie to będzie super, schudnę do czerwca i potem to tylko zostanie mi rzeźbić dalej swoje ciało i wychodzić powoli z diety żeby nie było efektów jo-jo. Mimo brzydkiej pogody i jakieś wewnętrznego niepokoju czuję w środku tak dużo energii jak nigdy. Po raz pierwszy w życiu aż tak bardzo w siebie wierzę. To jest super uczucie. Musiałam kompletnie zrezygnować z produktów nabiałowych i słodyczy. W sumie to nawet dobrze, tylko teraz muszę się strasznie pilnować co i ile jem. Jak dla mnie zakaz jedzenia słodyczy to wielkie wyzwanie, ale wiem, że nie mogę więc nie jem. Na dziś to tyle, teraz lecę się uczyć do sprawdzianu i kartkówki, trzymajcie się.
 

 
622/800 kcal
Jest dobrze, chyba jest dobrze. Zjadłam mało, poćwiczyłam 65 przysiadów plus 30/45 min Killera Chodakowskiej. Jak na początki to nie jest źle nie będę narzekać, bo mogło być gorzej. Dzisiejszy dzień jakoś mnie przygnębia może to ta pogoda, a może coś innego, wszystko jest jakieś takie dziwne. Będę walczyć, nie poddam się, chodź dalej mam chwilę załamania i brak motywacji. Odezwę się może jutro.
 

 
Tak wiem usunęłam wszystkie wpisy, ale nie mogę patrzeć na moje porażki. Nie potrafię jakoś się zmotywować i ogarnąć swoje "życie" dietowe i ćwiczeniowe. Nie umiem się zmotywować. Walczę, naprawdę walczę, ale jest mi ciężko, znowu przechodzę jakieś załamanie. Ale muszę wziąć się w garść. Obiecuję poprawę. Postawiłam sobie poprzeczkę, że na koniec lutego ma być 67 kg i tyle będzie, choćbym nie wiem co miała zrobić, to i tak tyle będzie, tylko bez efektu jo-jo. UDA MI SIĘ! Plus muszę zacząć więcej ćwiczyć, bo same przysiady to mi nic nie dadzą, może Chodakowskiej killer lubię go, pomimo, że naprzeklina się na Nią przy nim, to i tak potem Kocham ten stan po treningu. Jak na razie 3-4 razy w tygodniu. Potem jak wejdzie mi to w nawyk to codziennie. Poprzeczka już jest postawiona teraz czas na jej realizacje. Tym razem nie poddam się. Tym razem nie załamię się. Tym razem wytrwam do końca. Tym razem wiem o co walczę. Tym razem szukać motywacji będę we wszystkim. Tym razem dam z siebie wszystko. Tym razem będę sobie powtarzać, że robię to tylko i wyłącznie dla siebie. Uda się, uda się, uda się!
  • awatar Waleczny grubasek: Każdy ma czasem gorszy dzień, gorzki smak porażki (uwierz) wszyscy znamy ;) Mimo tych rozczarowań trzeba się starać żeby jutro było lepiej
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Przytul i powiedz, że razem damy radę przetrwać wszystko.